Ósmego czerwca przerzucono
„Ósmego czerwca przerzucono nas transportami kolejowymi do Szampanii. Załadunek poprzedziła odprawiona w lesie wersalskim, pod gołym niebem, msza polowa, podczas której kapelan udzielił nam rozgrzeszenia „in articulo mortis". Nie bardzo mi to przypadło do gustu, odniosłem bowiem niemiłe wrażenie, że nas z góry spisują na straty.
Wyładunek nastąpił w okolicy stacji kolejowej Vcrtus. W tym samym czasie rozpoczął się nalot niemiecki na rejon stacyjny, ale rzucane z wysokiego pułapu bomby były, na szczęście, niecelne i nie wyrządziły szkód unieruchomionym na lorach czołgom. Zaraz po nalocie przeszliśmy do lasów pod Fere Champenoisc, w którym koncentrowały się wszystkie oddziały pierwszego rzutu brygady.
Po powrocie z odprawy w dowództwie kapitan Iwanowski zapoznał nas, dowódców plutonów, z położeniem i czekającymi zadaniami. Położenie zaś stawało się z godziny na godzinę coraz groźniejsze. Nie było już co taić, że nieprzyjaciel wyszedł na tyły armii francuskiej i pospiesznie kontynuując manewr okrążający Szampanię i Burgundie, zamierza zniszczyć wszystkie siły przeciwnika, zamknięte w tym gigantycznym worku. Naszym głównym zadaniem będzie więc opóźnienie marszu kolumn niemieckich oraz osłona rozległej luki pomiędzy 20 i 59 dywizją francuskiej piechoty, odstępującymi na południe.“(4)
<<<< - Wszystko miała Sama
| Sączyć koniak nawet >>>>