Nowości
Zaraz za wsią zatrzymali
„Zaraz za wsią zatrzymali nas jacyś uciekinierzy spod Bobrki, ostrzegając, by nie iść w kierunku południowym, gdyż okoliczna ludność ruska morduje Polaków. Nasi informatorzy mówili o licznych wypadkach grabieży i zabójstwach, dokonywanych na żołnierzach powracających do domu.
W Biłce Szlacheckiej na samym wstępie spotkaliśmy się z opowieścią, że pałac księcia L. został przed kilkoma godzinami rozgrabiony przez ludność ze wsi sąsiednich, teraz zaś jest zajęty przez wojskowe władze sowieckie, przy czym właścicielkę zmuszono do spełniania najniższych czynności służebnych. Chłopi Polacy byli strwożeni i dopytywali się pilnie o wieści ze świata. Nie było jednak czasu na dłuższą rozmowę, gdyż wieczór się zbliżał, a musieliśmy jeszcze odnaleźć adres wskazany nam w Dublanach.
Niebawem odszukaliśmy chatę pana Z., zamożnego włościanina i działacza chłopskiego. Powołanie się na profesora X z Dublan odniosło natychmiastowy skutek. Przyjęto nas z serdeczną, pełną prostoty gościnnością. Do wieczerzy oprócz nas dwóch i pana Z. zasiadł również jego kuzyn, podoficer prowiantowy jednego z garnizonów małopolskich, który podczas wojny pełnił funkcję przy kolumnie taborowej. Nasz gospodarz z najgłębszą troską rozważał niepewną przyszłość. Jak gdzie indziej, tak i tutaj ludzie, oszołomieni szybkim rozwojem wypadków, zadawali sobie co chwila pytanie, jak dojść mogło do tak piorunującej katastrofy, i gubili się w męczących rozważaniach. Wyrażano różne domysły co do postawy i zamiarów Rosji; panowała pod tym względem dezorientacja, spowodowana uprzejmym w stosunku do ludności zachowaniem się wojsk sowieckich.“(1)
| Po usunięciu obcego ciała >>>>